Panel logowania


Piłka nożna w Hiszpani odpoczywa, ale w bwin znajdziesz setki innych spotkań do typowania. Zacznij grać już dziś!


Następny mecz

Ostatni mecz

Atletico Madryt
0:3
FC Porto
Data: 2009-12-08 20:45:00
Faza/kolejka: 6. kolejka Ligi Mistrzów
Stadion: Vicente Calderon

Tabela | Terminarz | Raporty

Polecamy

Atletico-Valencia: fotorelacja z Vicente Calderon!

20-05-2009 15:52, Rafał Czapski, źródło: własne

Łącznie oddano 0 głosów

Na spotkanie z Valencią po prostu musiałem przyjść, zwłaszcza że nie mogłem pojawić się na meczu z Espanyolem, a głęboko wierzyłem, że z Nietoperzami zagramy bezpośrednio o miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów. I po wygranej z ekipą z Barcelony faktycznie tak się stało.

Z biletami na Vicente Calderon jest różnie. Informację jak je kupić i jak wyglądają zasady ich dystrybucji zostawię na osobny temat- ich seria pojawi się niedługo- pozwoli to pomóc trochę chętnym na przyjazd do Madrytu kibicom Atletico.

W każdym razie kupno wejściówki na derby z Realem, czy na zawsze emocjonujące spotkanie z Barcą jest tak samo trudne jak dostanie się na Ligę Mistrzów (na przykład na taki Liverpool nawet nie uruchamia się kanałów normalnej sprzedaży). Tym razem kibice hiszpańscy, chyba trochę powątpiewający w szanse Los Rojiblancos, nie rzucili się do wykupowania miejsc. Wprawdzie ja bilety kupiłem jeszcze przed spotkaniem z Espanyolem, ale i przed samym meczem na pewno można było nabyć wejściówki, nie rzucało się to bardzo w oczy podczas meczu, ale trochę miejsc pozostało wolnych.


Przedmeczowy relaks

W niektórych większych miastach Hiszpanii, w tym także w Madrycie, wprowadzono stosunkowo niedawno zakazy spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Niby znamy to dobrze z Polski, ale tak naprawdę tutaj zupełnie nie o egzekwowanie przepisu chodzi, a o możliwość interwencji policji w danej sytuacji. Dlatego z ulic i placów wcale nie zniknęły botellony, czyli spożywanie trunków w luźnej atmosferze wśród grupy ludzi na świeżym powietrzu. Okolice stadionu na kilka godzin przed spotkaniem też już wypełniają się ludźmi i rozkręca się atmosfera zabawy, której punktem kulminacyjnym będzie starcie z Valencią. Pojawią się kibice przyjezdnych, czasem pada jakaś zaczepka raczej skierowana w ramach podrywu do Madryckich dziewczyn, trochę gwizdów, ale jest spokojnie, policja trzyma się z boku blokując pobliskie uliczki, z daleka obserwują popijający piwo tłum. Jak zwykle najwięcej pracy będą miały służby sprzątające, a nie prewencyjne, bo zamieszki nie są we krwi kibiców z tej części Europy. Pamiętam, gdy leciałem z całym samolotem kibiców Porto zmierzających z Portugalii do Madrytu właśnie na mecz z Atletico w Lidze Mistrzów. Śpiewy, oklaski i zupełny spokój załogi, a po prawdziwej owacji zgotowanej pilotowi już na płycie lotniska Barajas i chóralnych okrzykach ku czci Smoków, wręcz przyjazne uśmiechy w kierunku bojowo przecież nastawionych kibiców.

Tak więc autokar Valencii mógł stać kilka kroków od zgromadzonych fanów z Madrytu.

Zaś stoiska pod Vicente Calderon nie mają problemu ze sprzedażą jednocześnie szali Atletico, jak i Valencii i innych drużyn z Primera.

I tak wszyscy ci, którzy myślą o zakupie naprawdę wartościowych gadżetów Los Colchoneros zajrzą do dużego sklepu klubowego na stadionie. Vicente Calderon z zewnątrz i jego okolice pokażę Wam przy okazji innej fotorelacji (poza dozowaniem wrażeń powód jest jeszcze jeden, prozaiczny, nie miałem ostatnio dostępnego obiektywu szerokokątnego, z którego chciałbym takie zdjęcia zrobić, ale od następnego tygodnia tych problemów już nie będzie), mam nadzieję, że będziecie czekać z niecierpliwością, szczególnie że zamierzam zestawić to z innym madryckim kolosem- Santiago Bernabeu.

W kibicach siła

Przy wejściu na stadion otrzymuje się bardzo ładnie wydaną klubową gazetkę Forza Atleti, przy odrobinie szczęścia można się też załapać na pisemko traktujące o danej kolejce La Liga mediapunta. Dla spostrzegawczych też znajdzie się zadanie- znalezienia częściowo przysłoniętego stoiskiem z napojami sporego herbu klubowego Ruchu Chorzów wymalowanego na ścianie. Zawsze jakiś polski akcent!


Stadion zapełnia się, jest to dość przestarzały obiekt, zadaszona jest jedynie główna trybuna, pozostałe mają mały niski daszek nad ostatnimi rzędami (uwaga na głowę, koledze prawie ją urwało po spotkaniu z wystającą metalową belką), mimo tego doping niesie się świetnie. Ja zasiadłem nad trybuną z ultrasami Atletico.

Jeśli chodzicie na mecze w Polsce to oczywiście różnica w oprawie i dopingu będzie widoczna na korzyść naszej ligi, ale jak na warunki hiszpańskie trzeba tutejszych kibiców pochwalić- są flagi, są transparenty, wciągamy nawet sektorówkę, atmosfera jest daleka od tej piknikowej na Bernabeu, czy Nou Camp (a wiem co mówię, bo na obu byłem zarówno na meczach Ligi Mistrzów, jak i La Liga).

Atletico ma więcej kibiców z krwi i kości, bo nigdy nie zrobiono z tego klubu grającej maszynki do robienia pieniędzy (i nie dziw, że na Real zawsze łatwiej kupić bilety, skoro jeden z pomysłów kandydata-pewniaka na prezesa Królewskich, Florentino Pereza, obejmuje zmianę godzin rozgrywania meczy na Bernabeu, by więcej zarobić na transmisjach do Azji). Prawdą też jest, że i na Vicente Calderon zapada na długie minuty cisza, a niektórzy wychodzą przed zakończeniem spotkania, ale ogólne wrażenie jest sporo lepsze. I nie mówię tego tylko dlatego, że kibicuję Atletico (to pewnie trochę też, bo co innego całym sercem brać udział w meczu, a co innego cieszyć się na trybunach Bernabeu w sektorze Realu z drugiego pięknego gola Del Piero dla Juve), ale po prostu dla mnie ten element meczu jest ważny, tak jak zaangażowanie piłkarzy, nawet gdy im nie idzie. Za to standardowo w Hiszpanii, także na Atletico wita się gromkimi brawami i okrzykami wyczytywanych zawodników gospodarzy, zaś rywalom nie szczędzi się porcji gwizdów. A jeśli jeszcze ma za sobą grę w Realu to może liczyć na "specjalne" traktowanie.


Widziane z trybun

Tym razem do gry Atletico jako takiej nie można było się przyczepić, wreszcie zdominowali rywala i jedynie gorsza skuteczność nie pozwoliła wysoko odprawić Valencii. Problemem tej drużyny widocznym w niedzielnym meczu jest brak środka pola,wyszło to szczególnie przy braku Silvy. Tymczasem w Atletico znów bardzo dobrze zaprezentował się Assuncao- to jest typ zawodnika będącego cały czas blisko akcji- w ataku, w obronie, to on transportuje piłkę do napastników, ale i on łata dziury w obronie. Jego forma obok wyczynów Forlana to na pewno decydujący czynnik znakomitej passy zwycięstw klubu znad Manzanares.

Urugwajsko-argentyński atak znów brylował, tym razem przede wszystkim wielkie serce do gry pokazał Kun. Siedziałem dokładnie powyżej miejsca, gdzie bramkarz rzucił się pod nogi Aguero. Na meczu byłem przekonany, że go przewrócił, nikt nie mógł się nadziwić, że nie ma czerwonej kartki dla Cesara. Kibice (poza dozą wyzwisk) krzyczeli do arbitra: - Mejuto, został ci jeszcze rok, ale powinieneś odejść już dziś- nawiązując do zbliżającej się sędziowskiej emerytury Mejuto Gonzaleza. Abstrahując od tej sytuacji, prawdą jest, że sędziowanie w Hiszpanii stoi na fatalnym poziomie, nie ma co dopatrywać się w tym żadnego spisku, po prostu błędy arbitrów w tutejszych meczach są chyba wpisane w ten zawód, to zabawne, że z tego kraju rekrutuje się rozjemców do prowadzenia finałów pucharów europejskich (jak w tym roku w PU), może gdyby nie ta taryfa ulgowa wzięliby się trochę za siebie? W każdym razie teraz tego karnego nie jestem już taki pewien, chyba faktycznie Kun zamiast mieć pewną bramkę wolał oddać koledze przysługę w walce o Pichichi. I Forlan utrzymał dystans do Etoo. I znów po stadionie mogło nieść się URUGUAYO!

A Rubio (Blondyn- jak też go tu zwą) to wyjątkowo ciekawy zawodnik do obserwowania z trybun. Nie przemęcza się, w wielu akcjach w ogóle nie podłącza się w poszukiwaniu szansy w polu karnym. Może dlatego nie do końca powiodło mu się w Anglii? W Hiszpanii jest dużo miejsca na boisku- nie trzeba ciągle szukać wolnego miejsca, łatwiej o piłkę, jednocześnie jest to ciekawy element taktyczny Atletico. Forlan często celowo robi kilka kroków wstecz lub staje przed polem karnym ściągając uwagę obrońców, dzięki niemu mogli szaleć Aguero i Simao.

Portugalczyk niestety nie popisał się w niedzielę- tracił piłkę, marnował sytuacje, irytował. Zaś po strzale Kuna głową całą trybuną (przeciwległą do atakowanej wówczas bramki) wstaliśmy i cieszyliśmy się kilka sekund z gola, musiałem w domu sprawdzić na youtube jakim cudem to nie wpadło.

Wrócę jeszcze do Forlana- to co niesamowicie imponuje w jego grze to mieszanka dojrzałości i fantazji. Z jednej strony wiele razy prezentuje się niczym rasowy rozgrywający regulujący tempo akcji, ale też próbuje niestandardowych zagrań, niektóre nawet jego przerastają, ale przyjemne wrażenie pozostaje. W niedzielę ból głowy z obsadzeniem wakatów w obronie Abel Resino rozwiązał wystawiając wychowanka Domingueza, a ten odwdzięczył się z nawiązką okazanym zaufaniem. Jest coś w tym, że młodzi zawodnicy znający dobrze klub mogą być świetnym uzupełnieniem zespołu i nie wiem czy nie byłoby dobrze pójść tą drogą, o czym zresztą trener-legenda Atletico wspominał, aczkolwiek zbyt często tego ryzyka nie podejmował. Innym pozytywnym spostrzeżeniem były odważne wyjścia Ujfalusiego (choć gubił czasem przez to swoją pozycję, ale wówczas z pomocą przybywał mu najczęściej pracuś Assuncao), jak i mocne nerwy Leo Franco wyglądającego na pewnego siebie „luzaka” wiele razy wychodzącego daleko na przedpole i wprowadzającego precyzyjnie, czasem kilka razy z rzędu niemal co do metra w to samo miejsce, piłkę do gry.


Ważne pytania

Można się zapytać teraz, czy na pewno trzeba było zarzucać sieci na Juanito skoro jest ktoś taki jak Dominguez? A może jest więcej talentów w szkółce Atletico i lepiej szukać prawdziwych wzmocnień unikając jak ognia takich wpadek jak z Seitaridisem i Maniche? Czy nie warto zrobić wszystkiego żeby zatrzymać Aguero i Forlana?

Dotychczas miałem wątpliwości, ale teraz widzę, że sercem do gry można nadrobić niedostatki kadrowe i teraz cel znów jest bliski realizacji, nie można pozwolić na to by ktokolwiek jeszcze wyprzedził Atletico. Po tym co zobaczyłem mam też prawie pewność, że Valencia nie wygra z Villarealem, a wówczas wystarczy remis w Bilbao i zwycięstwo u siebie z Almerią. I może będzie to końcem spekulacji na temat odejścia Forlana i objęcia sterów Atletico przez Juande Ramosa.

Ciekawe też czy po końcowym sukcesie kibice wychodząc ze stadionu zbiorą się wspólnie by śpiewać i świętować, bo w niedzielę niestety w większości wychodzili w ciszy udając się do którejś z okolicznych stacji metra. Ja mieszkam dość blisko, ale żałowałem, że tej nocy nie było dużej fiesty w Madrycie, wygląda na to, że fani Los Rojiblancos czekają z tym do końca!



 

Komentarzy: 2

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Piotr Kosiński

Użytkownicy
OFFLine
Komentarzy: 1

Brawo za tekst! Jest to jedna z lepszych fotorelacji jakie kiedykolwiek czytałem; ]

Mateusz Majewski

Redaktor
OFFLine
Komentarzy: 20

Dobry tekst, fajne zdjęcia. Dzięki!

« poprzednia 1 następna »

Projekt i wykonanie: Robberto | Cięcie i kodowanie: Hajek | Powered by WxSport
Na zlecenie AtleticoMadrid.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone